Ahhh… co to był za wieczór…. Zimno, ciemno i do domu daleko… ale za to w jakim towarzystwie!!!! Pan M. i jego Pomocnik jak zwykle zwarty i gotowy do pracy, krzyczał, terroryzował, rzucał aparatem, normalnie tyran! Oczywiście żartuję (co by nikogo nie wystraszyć!). Przyjemnie i milo, nawet ciepła kawka się znalazla, co by matka dzieciom do domu zdrowa wróciła. No i jakie widoki!! Kto w nocy po moście do nikąd latał i przed tirami uciekał? A my i owszem! Przyjemnośc po mojej stronie duuuuża a efekty przeszly najśmielsze oczekwiania! Nic tylko do pracy rodacy a właściwie rodaczki. Osobiście czekam na jeszcze, jeszcze i jeszcze. A Michowi to stópki całować, że mu się chce i jeszcze z takimi rezultatami! Dzięki, dzięki, dzięki!!! I oczywiście Panu Pomocnikowi (nie wiem czy można mówić kto to) ogromne dzięki za wszelką pomoc, bo się chłopina nabiegał i nastał z parasolką w ręku, a cieplo nie bylo!:)
Ahhh… co to był za wieczór…. Zimno, ciemno i do domu daleko… ale za to w jakim towarzystwie!!!! Pan M. i jego Pomocnik jak zwykle zwarty i gotowy do pracy, krzyczał, terroryzował, rzucał aparatem, normalnie tyran! Oczywiście żartuję (co by nikogo nie wystraszyć!). Przyjemnie i milo, nawet ciepła kawka się znalazla, co by matka dzieciom do domu zdrowa wróciła. No i jakie widoki!! Kto w nocy po moście do nikąd latał i przed tirami uciekał? A my i owszem! Przyjemnośc po mojej stronie duuuuża a efekty przeszly najśmielsze oczekwiania! Nic tylko do pracy rodacy a właściwie rodaczki. Osobiście czekam na jeszcze, jeszcze i jeszcze. A Michowi to stópki całować, że mu się chce i jeszcze z takimi rezultatami! Dzięki, dzięki, dzięki!!! I oczywiście Panu Pomocnikowi (nie wiem czy można mówić kto to) ogromne dzięki za wszelką pomoc, bo się chłopina nabiegał i nastał z parasolką w ręku, a cieplo nie bylo!:)